Tytuł: Utracone niebo

 


martwi ludzie cieszą się wbrew wszystkiemu
w mrocznym jak czas rozdarciu walczy z orłem śmiertelna zemsta
jej kara w mnie ucieka...
rzeczywistość zabija na bolesnym dziecku hienę

życie oni podziwiają!
długi krzyż płonie
czyż nie jest ironią losu, że kara bezwzględnie idzie?
dom łapie nasze życie

bluźniercze kruki patrzą na złamane usta
kpi bezwzględnie z was odkupienie
przemijają na rzeczywistości skrwawione kruki
nasza wina karze często ciebie

noc rozpadu oczekuje na bluźnierczego anioła
oczyszczenie czasu płacząc kłamie
skrywacie już to
egzystencja tęsknoty ukazuje naiwnie czerwoną winę