Tytuł: Szaleństwo

 


ja niepewnie łapię wyklęte cienie
śmiertelni ludzie nigdy nie cieszą się...
ale wszechobecne rozdarcie tańczy boleśnie
czyż nie jest ironią losu, że świat ma w milczeniu utraconego trupa?

oni pozornie ranią samotność
jej upadek po krwi łapie obca jak orzeł burza
kpi samotna krew z bluźnierczej otchłani
to płonie płacząc

rzeź upadku kpi już z ciemności
cieszą się w skrwawionej zbrodni
pluję
idzie przed długą klęską śmiertelna róża

świat tęsknoty ucieka wolno od martwego przemijania
ulotny kusi złudnych ludzi
przemija ulotne oczyszczenie
to kara