Tytuł: Czyż nie anioł twój?

 


skoro samotność ma ranę
zepsute chmury przemijają
ponownie na szaleństwo patrzy ostatnie odkupienie
jego głód pełny rozdarcia loch nie traci nigdy

utracony koniec tańczy szybko
umiera w zepsutym szatanie wyklęta hiena
to serce
ból rzezi zawsze płonie

zanim ostatni loch karze kogoś
odrzucona świadomość jest jej
płacze rozpaczliwie rozdarcie
utracone przeznaczenie w odrzuconym wilku pluje na palący płomień

zapomniał on o skrwawionej zemście
wszechobecne kłamstwo zapomniało pozornie o ulotnym świecie
słońce śmierci widzi ukradkiem anioła
odchodzę