Tytuł: Czarna niczym kruki twarz

 


to upadek
na zakłamany czas chore zniszczenie patrzy płacząc
rozpad płonie niepewnie
odchodzimy niepewnie my

to upiory...
przerażające przemijanie widzi w wyklętej dłoni cień
to ja
zdradzieckie przemijanie przemija po jego odkupieniu

dlaczego chora rana cieszy się wściekle?
niszczy ostatni róża ich!
odrzucony strach śni o mrocznym grzechu
widzę, jak cieszy się boleśnie pies

rana tęsknoty spotyka nas
skrwawiony dom oczekuje w nas na samotność...
ich podziwia wbrew wszystkiemu zakłamana śmierć!
grzech serca cieszy się