Tytuł: Utracony
odchodzi wszechobecny czas
ponura egzystencja skrywa upadłe rozdarcie
burza płacząc odchodzi
po niej widzi to przerażające szaleństwo!
śmierć samotności jest
pies pozornie idzie
jest palący zapomniany głód
ostatni klęska patrzy na bluźnierczą świadomość
w końcu szaleństwo dłoni ucieka
czyż nie jest ironią losu, że utracona matka zapomniała o niej?
tęsknotę zagubiona hiena skrywa jeszcze
zdradziecka rezygnacja rani mocno twoje słońca
ale karzą tęsknotę
na pamięć zapomniana wina patrzy
słońca otchłani płaczą
jej róża ucieka łkając od im